02.11.2014 Zaduszki w Inowłodzu

Jest piękny dzień 2 listopada w przeciwieństwie do soboty świeci cudne słońce. Postanowiłam spędzić ten dzień niestandardowo Piotr wiezie mnie do Inowłodza małego miasteczka nad Pilicą 50 km od mego domu, w okolicy Tomaszowa Mazowieckiego. Teraz jest to prowincjonalna mieścina, ale w wiekach średnich kwitło tu życie.  Piotr zainspirował wycieczkę ponieważ w młodości przeżył w tysiącletnim Kościele Św. Idziego niezwykle podniosłe chwile uczestnicząc w osnutym półmrokiem świec nabożeństwie gdy słyszał niesamowicie wyśpiewaną przez męski chór Bogurodzicę.

Był tam zamek zbudowany za Kazimierza Wielkiego. Zaczynamy wycieczkę od zwiedzania ruin gdzie robię pośpieszną pudżę, ponieważ naszym celem są kościoły. Chodząc wokół ruin mam jeszcze tylko wizję Kazimierza Wielkiego, który siedzi z Panami Szlachcicami, ale nie skupia się na rozmowie z nimi jego myśli biegną ku kobiecie ( być może jakiejś kochanicy - których król miał wiele). Szkoda, że takich historii nie da się potwierdzić.

Jestem już umówiona że będę mogła pobyć w Kościele św. Idziego prawie tysiącletnim zabytkiem. Najpierw spotykamy się w tym celu z kościelnym w Kościele Św. Michała Archanioła młodszym bo XVII wiecznym obiekcie. Gdzie po niedzielnym nabożeństwie też mamy czas tylko dla siebie. Miły Pan Marek zostawia nas samodzielnie w kościele a ja medytujac w różnych jego miejscach odkrywam mniej i bardziej energetyczne punkty obiektu. Miernikiem jest tu moje ciało, czuły barometr różnorakich oddziaływań energetycznych. Zaciekawia mnie to, że XIX wieczna podłoga zawiera symbole Kwiatu życia i róży wiatrów ( znak żeńskiej linii Marii Magdaleny). Domalowane współcześnie wokół witrażowych okien plafony przedstawiają lotosowe mandale przypominające hinduskie lotosy.

Najlepsze zasilanie od Nieba i Ziemi wyczuwam siedząc w bocznej ławie na przeciwko stołu ołtarzowego  w linii centralnej czyli pod samym ołtarzem energia jest już mocno zaburzona. Wysokie emanacje energetyczne są tez fajnie wyczuwalne na chórze kościoła.

Naszym następnym celem jest Kościół Św. Idziego -czekając na Pana Marka, który pojechał zjeść obiad cieszymy się pięknem okolicy. Na wzgórzu na którym stoi to niezwykłe jak na Polskę miejsce mocy trawa ma tak soczyście zielony kolor jak w Irlandii. Ziemia także jest niezwykle żyzna ma wspaniały głęboko brunatny kolor - w Polsce nigdy nie widziałam takiego kolorystycznego połączenia nasyconej zieleni trawy kontrastującej z brunatną barwą ziemi z krecich nor - tak jest właśnie w Irlandii. Z góry widać piękny widok na Pilicę. Świeci cudne słońce. Czegóż nam jeszcze potrzeba. Cieszę się jak dziecko biegając po łące wokół kościoła. Moja dusza raduje się uśmiecha, a wokoło kręcą się zadumani ludzie wychodzący z okolicznego zbudowanego 250 lat temu cmentarza.

Wreszcie z obiadu wraca Pan Marek Kościelny, który otwiera nam stary kościół. Ze środka bucha zimno ponad metrowych murów z piaskowca. Tego kościoła nikt nie ogrzewa, nie ma tu światła - nie ma tu nawet światła. Jest tylko żyrandol - świecznik na naturalne świece.  Wnętrze jest kameralne - przypominające raczej kaplicę niż kościół i piękne urzeka prostotą. Krzyż pochodzi z XVI wieku a nowa podłoga zbudowana została odrestaurowana na wzór oryginalnej której fragmenty są w małej salce obok głównej części. To niewiarygodne, że ta świątynia przetrwała tysiąc lat. Pośpiesznie zakładam dodatkowo ubieram się, bo metrowe mury są niczym chłodnia. Wchodzimy na chór - podziwiając balkonik na którym być może śpiewali mnisi lub siedzieli okoliczni wielmoże. Na małych kolumienkach dostrzegam symbole nieskończoności. Piotr wspina się nawet na dzwonnicę. Podłoga zdobiona jest płytkami z jeleniami i mozaiką z podwójnych kwiatów życia ( nie rozumiem tej symboliki). Do kościoła zaczynają wchodzić ludzie którzy chcą skorzystać w niepowtarzalnej okazji otwarcia tego obiektu - który otwierany jest tylko na niedzielne nabożeństwa w sezonie letnim. Gdy otwarcie pytam czy dołożą są do co łaska dla kościelnego który zrobił nam uprzejmość otwierając obiekt - niestety ignorują me słowa. Jest mi przykro, że ludzie przyszli tylko brać a nie czują potrzeby dać niczego w zamian tej przestrzeni.  Ignorancja tworzy karmę. Ale cóż zrobić każdy chce skorzystać z darmowej okazji, a przecież kościół to nie miejsce niedzielnej degustacji w supermarkecie.

Kiedy wreszcie zostaję sama palę kadzidła i medytuje w różnych częściach.Najwyższą energię wyczuwam za ołtarzem oraz w centralnej linii wiza-wi przed nim. Jest tam około 65 tyś jednostek w skali Bovisa. Samo wzgórze i ukształtowanie terenu wokół rzeki wskazuje na to, że jest tu miejsce mocy. W tamtych czasach zresztą nie wznoszono obiektów sakralnych w innych miejscach. A w  zamkniętych kościołach energia zawsze jest wyższa. Medytując na środka odkrywam piękne połączenie trzech helis DNA i bardzo osobiste przekazy. Niebo i Ziemia karmi mnie. Niestety medytacja jest zrywowa bo ciągle ktoś wchodzi wyrywając mnie z transu, a w tak małym kościele stanowi to dla mnie przeszkodę. Ale jestem bardzo zadowolona z wycieczki ponieważ i tak ładuje me energetycznie akumulatory. Na mojej ścieżce nie potrafię już istnieć bez systematycznej praktyki w miejscach mocy. Bez tego ma dusza jest smutna. A tu wraca błyskawicznie do stanu naturalnej radości.

Dzięki wam Duchy Nieba i Ziemi, że zachowałyście dla nas to tysiącletnie miejsce mocy.

Czytaj też wpisy o pobliskich miejscach mocy:

- Rzeczycy,

- Studziannie.

Garść informacji o Inowłodzu: Miejscowość położona jest przy historycznym trakcie z Krakowa do Łęczycy oraz z Torunia do Lwowa - na obecnym szlaku romańskim. Wzmiankowana jest w starych dokumentach, jako osada królewska, przez którą często przejeżdżali władcy państwa polskiego, liczni kupcy i wojska.

Inowłódz należy do najstarszych miejscowości w Polsce ! Natrafiono tutaj na relikty osad z epoki brązu (1800-700 r. przed narodzeniem Chrystusa), z okresu rzymskiego początku I wieku. Z zachowanych dokumentów wynika, że już przed 1145 rokiem, istniały w osadzie komora celna, karczma i kościół.

Kościół św. Idziego jest zabytkiem tzw. "klasy zerowej".Wizytówka Inowłodza, XI-wieczny kościół św. Idziego, jest drugim po rotundzie św. Mikołaja  w Cieszynie, najstarszym murowanym zabytkiem w Polsce. Powstał w 1086 roku na wysokiej skarpie, nad brzegami rzeki Pilicy.
Świątynię ufundował książę Władysław Herman, jako wotum dziękczynne za urodzenie się syna - księcia Bolesława Krzywoustego. Imię patrona pochodzi od nazwy francuskiego opactwa Saint-Gilles (Gilles to po polsku Idzi), do którego książę wysłał poselstwo z prośbą o błogosławieństwo i zesłanie potomstwa, którego nie mógł się doczekać w zwią
zku z Judytką - czeską księżną. Przy północnej ścianie znajduje się zakrystia, dobudowana w późniejszym okresie w stylu barokowym.

Kościół św.Idziego wzniesiono w stylu romańskim z kamienia polnego o lekko rdzawym odcieniu, na planie prostokąta z półokrągłą absydą od wschodu i cylindryczną wieżą od strony zachodniej. Mury wieńczy pod okapem dachu fryz arkadkowy. Szczegóły architektoniczne świątyni rzeźbione są w szarobiałym piaskowcu.

Historycy utrzymują, że że kościół w Inowłodzu powstał wraz z bliźniaczą budowlą w Żarnowie, na krótko przed połową XII wieku. Na przestrzeni wieków zatracił swój pierwotny charakter. Z XII wieku ocalały jedynie dolne fragmenty wieży oraz ściana północna, zbudowane z ciosów lokalnie występującego piaskowca. Praktycznie cała reszta kościoła pochodzi z lat 1936-38, czyli z okresu rekonstrukcji prowadzonej przez architekta Wilhelma Henneberga na zlecenie prezydenta Ignacego Mościckiego.Po południowej stronie świątyni, na placu przykościelnym wyeksponowane są drewniane tablice z napisami w języku polskim. Jest to nawiązanie do kroniki Galla Anonima, który w swoich księgach opisał historię cudownych narodzin Bolesława Krzywoustego. Na tablicy są słowa pieśni o narodzinach przyszłego króla, którą tak wspaniale zaśpiewała nam Ewa Demarczyk (-:
Świątynia otoczona jest murem zbudowanym z kamienia polnego. Ze wzgórza roztacza się niezwykła panorama na Dolinę Białobrzeską, rzekę Pilicę i wszechobecne w tych okolicach lasy.

Sklep spożywczy  w XIX synagodze. Żydowski zmysł do interesów, przetrwał tu w bogactwie niezwykle różnorodnego i ciekawego zaopatrzenia wprost zadziwiającego dla maleńkiej miejscowości. Tak zaopatrzonego spożywczaka pozazdrościła, by Warszawa czy Paryż.

 

Copyright © MistycznaBrama 2013 | design: kubarlov.pl