Przekaz Marii Magdaleny cz.III Wezwanie Świętej Góry

Obudziło mnie przedzierające się do izby Słońce. Uśmiechnęłam się do Słońca i przeciągnąwszy się poczułam iż mimo tak dramatycznego poprzedniego dnia i krótkiej nocy me ciało było nad wyraz wypoczęte. Czułam jak me czakry intensywnie wibrują a nogi same podrywają się by wstać.  Wyśpiewałam więc swe poranne Pieśni do Wielkiej Matki i poszłam napić się wody. Chciałam  wymknąć się niepostrzeżenie unikając budzenia domowników ale ku mojemu zdziwieniu moja przyszła podopieczna była już przy palenisku i podała mi jeszcze ciepły świeżo upieczony chleb i czarkę mleka.
Przyjęłam ten posiłek z wdzięcznością, wiedząc jak ubogie jest obejście mojej wybawczyni.
Jadłam szybko czując wewnętrzny przekaz bym szła już na górę, wzięłam więc swe rzeczy a córka poprosiła o Pani Twe rzeczy s ą ciężkie jeśli mi pozwolisz odprowadzę Cię przynajmniej przez część drogi na górę.
Czy jesteś pewna że chcesz tam iść – odparłam. Czas mi chyba przygotowywać się na służbę do świątyni że sama Twa obecność jest już dla mnie nauką. Masz rację możesz odprowadzić mnie kawałek, pamiętaj jednak że kiedy usłyszę przekaz będziesz musiała wrócić. Czasem by wypełniło się dla mnie to co stać muszą jak i inne me siostry pielgrzymować samotnie składając w ofierze swój trud. Kiedy kroczy się świadomie w samotności każdy krok daje możliwość modlitwy, przynosi refleksję i inspirację do praktyki.
Niechaj błogosławiony będzie dom Twej matki a Niebiańscy strażnicy zawsze dbają o was. Niechaj Wielka Matka niesie wam obfitość a na waszej drodze stają szlachetni i szczodrzy ludzie – wypowiedziała błogosławieństwo i namaściłam świętym olejkiem czoła maluchów oraz ich siostry. Zaś dla matki, która od świtu była już w polu zostawiłam srebrną monetę i drogocenną mirrę. Był to skromny dar za to, że ta prosta, uczciwa kobieta tak szczodrze mnie przyjęła nie zważając na swą biedę a zwłaszcza to, że praktycznie cała społeczność mnie odrzuciła.

Wyruszajmy zatem zanim słońce będzie za wysoko – powiedziałam do przyszłej młodej kapłanki która z radością podniosła mój wypełniony po brzegi kosz z darami. Jestem silna rzekła do mnie od lat noszę na rękach mych młodszych braci i pomagam mamie w polu z tym także sobie poradzę.
Ruszyłyśmy miarowym tempie idąc dłuższy czas w ciszy – prosiłam o Izydę i święte Matki o to, aby wsparły mnie w drodze i natchnęły myślą o tym jak w najlepszy sposób złożyć ofiarę w miejscu kobiecego kultu.  Szłyśmy i szłyśmy a ja co i rusz skupiałam się na okolicach swego serca w którym na samą myśl o Rabbim zaczynała budzić się we mnie radość  a z Niebios spływał na mnie obłok światła. Jakże byłam mu wdzięczna za to co zrobił wczoraj ratując nie tylko me życie, ale i wielowiekowy przekaz Kobiecej Mocy jaki niosły w sobie Kapłanki mojej linii. Gdyby ten Rabbi jakiego zwą Yoshua nie dotarł we właściwym momencie na miejsce egzekucji przez długie lata żadna z mych duchowych sióstr nie odważyłaby się wrócić tu by praktykować w miejscu naszych Pramatek skąd  pochodzi genetyczna linia przekazu wszystkich uczących się w Egipcie kapłanek naszej Ziemi. I tym samym my córki swej Ziemi straciłybyśmy łączność z naszą macieżą, co więcej nie mogłybyśmy nawet zawieść do świątyni Ziemię z tego jakże świętego miejsca przebudzenia w którym zanim nastąpiła władza męskich kapłanów tysiące młodych kobiet było inicjowanych a ich pierwsza miesięczna krew spływała w hołdzie Bogini Inanie wprost do Świętej Ziemi. To właśnie ze względu na tę tajemną kobiecą moc której oficjalnie zakazano na mych ziemiach a kapłani zrobili wszystko by popadła ona w  zapomnienie. Dlatego Kapłanki Boskiej Izis były znienawidzonymi nośniczkami tajemnej wiedzy o Kobiecej Mocy – której siła pochodząca wprost z serca była po wielokroć mocniejsza od manipulacyjnej siły rządzących od dawna męskich patriarchów.  Stanowiłyśmy dla nich tak wielkie zaskoczenie, że zrobiono z nas kobiety upadłe i oddające się lubieżnie każdemu napotkanemu mężczyźnie co według lokalnego prawa było zakazane. Dzięki temu Kapłani straszyli nami ludzi, ale przede wszystkim znaleźli powód, aby chwytać nas i zgodnie z prawem uśmiercać za naszą grzeszną naturę. Łatwo domyśleć się zatem, iż kapłanki musiały używać forteli, podróżując w przebraniu a często i w asyście mężczyzny który uwiarygodniał ich małżeński stan co było w lokalnej tradycji.
Me poprzedniczki już w podróży swą rytualną biżuterię i malowidła, zwykle nosząc je w sprytnie uszytych torebkach zawieszonych pod spódnicami. Najmniejsza oznaka śmiałości wobec mężczyzn -  a więc np. zbyt długie patrzenie im w oczy  uznawana mogła być za nieobyczajną  i grozić chłostą zwłaszcza gdy postępująca w ten sposób kobieta wykazała się zbyt wielką wiedzą lub mądrością słowa. To powiększało władzę kapłanów, którzy było na tyle bogaci iż szczodrze opłacali rzymskich urzędników. Ci zresztą nie bardzo interesowali się tak innymi od rzymskiego wielobóstwa tradycjami religijnymi – widząc w nich obszar który należy zostawić pod władzą miejscowych duchownych. Prawdę mówiąc rzymskim administratorom prowincji nawet na rękę było, to, że kapłani eliminowali potencjalne prostytutki – których potężne interesy wymykały się spod podatkowej kontroli imperium na terenach zamieszkałych przez rodowitych rzymian. W ten sposób mieli oni pewność, że wysyłani tu na służbę żołnierze zachowają wierność swym kobietom a przede wszystkim wrócą do kraju jako zdrowi i w pełni płodni mężczyźni. Tak więc eliminowanie kobiet Mocy i czynienie z nich ladacznic było wspólnym interesem Rzymian i Kapłanów.
Szłam tak myśląc o wszystkim w milczeniu skupiona na każdym kolejnym kroku, gdy poczułam, że cisza choć przyjazna  dla mnie staje się nieznośną dla mej młodej towarzyszki. Czułam, że męczy ją cisza ma bowiem pierwszy raz okazję uczestniczyć w rytualnej drodze kobiet a każdy przydrożny kamień mogłaby jej opowiedzieć o tym jak wiele matek, córek, ciotek i sióstr szło tędy głownie wieczorami i nocami by w świętej przestrzeni Kobiecej Góry złożyć cześć  Bogini Inanie. Moja towarzyszka starała się jednak być dyskretną młodą kobietą która nie łamie nie znanych jej jeszcze zasad. Choć po twarzy widać jej było, że sprawia jej to dużą trudność.
Myśląc o tym odwróciłam się do niej i zapytałam cóż tak zaprząta Twe myśli że aż wyrywa się z Twego serca Rachelo? Ach  Pani zapytała z niepewnością w głosie – powiedz mi proszę dlaczego właśnie wśród licznych gór kapłanki wybrały tę jedną na to by składać dary?
To bardzo stara tradycja Rachelo – wiele wieków temu kiedy na naszej Ziemi czczono jeszcze Boginię Inanę Matkę wszystkich kobiet. Odbywająca daleką podróż  księżniczka nie zatrzymała się w drodze do swego oblubieńca na nocny postój nie daleko od góry wraz ze swym okazałym orszakiem. Jak powiadają noc była wówczas wyjątkowo piękna a księżniczkę obudził śpiew kobiety jaki dochodził do niej wprost z góry. Kiedy usiadła na swym posłaniu zbudziła swą najbliższą służącą będącą dla niej niczym duchowa siostra i zapytała ją czy i ona słyszy tej niezwykłej natury kobiecy głos dobiegający do niej wprost z góry. Ale oddana jej całym sercem dziewczyna powiedziała nie słyszę nic , to zapewne sen Cię obudził moja Pani – światło księżyca jest dziś tak silne że może powodować dziwne stany. Księżniczka jednak upierała się, by poszukać tej która śpiewa.
Kiedy wyszły z namiotu z nieba spłynęła księżycowa łuna która jasno rozświetliła drogę na górę. Służąca zdołała ledwo wrzucić swej Pani płaszcz na plecy i zabrać ze sobą mały tobołek z jedzeniem i winem ledwo doganiając księżniczkę która szła już w dziwnym uniesieniu po księżycowej drodze a wokół panowała taka iż cała straż spała niczym zaklęta tym niezwykłym księżycowym światłem.
Poszły więc w górę wspinając się po jej dzikim zboczu nie bez wysiłku, kiedy księżniczka dotarła na szczyt była zmęczona i serce mocno waliło jej w piersiach, ale na jej twarzy malował się uśmiech. Szczyt góry zdobiło wielkie i rozłożyste drzewo nieznanego jej gatunku którego srebrzysty szelest zachęcił księżniczkę by usiadła pod nim. Co też zrobiła.
I choć w kraju z którego pochodziła  nie było tradycji składania darów na górach ta intuicyjnie chwyciła przyniesione przez służkę słodkości i wzniosła je do Nocnego Nieba ofiarowując je Złotoustej Pani tej Góry której śpiew zbudził jej duszę tej nocy, Ofiarowała je też Księżycowej Matce której blask uczynił dla niej bezpieczną drogę tej nocy na szczyt.
Wino zaś rozlała wokół drzewa czyniąc rytualny krąg dziękując Panią ciemności za to, że ich moc uśpiła wszelkie jadowite zwierzęta i rozchylała gałęzie kolczastych krzewów tak że obydwie bezpiecznie dotarły na tę górę. Robiła to czyniąc potrójną spiralę z przedniego wina wylewanego na dary wokół drzewa strażnika tego świętego miejsca.



I kiedy to uczyniła usiadła pod drzewem wpatrując się w światło Księżyca które oświetliło najpierw jej czoło potem spłynęło na serce i łono aż uniosła krańce swej sukni by oddać miękkiej trawie swą miesięczną krew pierwszego dnia jakiej pojawienie się zapewniło jej to niezwykłe światło pełni Księżyca. I ta nieznana dotąd praktyka stała się dla niej niczym święta praktyka – dla Gospodarzy tejże przestrzeni. A kiedy tylko jej krew spłynęła do Ziemi – znów usłyszała śpiew a głos Złotoustej Pani stawał się coraz bardziej wyraźny, siedząca obok niej duchowa siostra zlękła się tak, że dotknęła dłoni tej Pani a ta z ciepłem otuliła jej dłoń szepcząc nie obawiaj się ta Która nas tu Przywiodła zapewne ucieszy się z naszego przybycia.
Przez kilka minut głos stawał się coraz bardziej wyraźny i obydwie czuły że ktoś zbliżą się do nich z drugiej bardziej ciemnej strony góry. A ich oczom ukazał się pełen blasku widok przecudnej urody Kobiety o długich mieniących się złotymi lokami włosów na której Głowie widniał diadem, a oczy jej ozdobione były ciemnymi kreskami. Jej suknia była tak szlachetna i mieniła się blaskiem rubinów jak gdyby utkana była z nieziemskiej materii a  delikatna jaśniejsza niż ich skóra mieniła się blaskiem tysięcy świateł.
A  Kiedy ona stanęła przed Nimi a pieśń wypływająca z jej ust ustała obydwie padły na kolana składając swe twarze na Ziemi.  
I wówczas z Ust Boskiej Pani wydobyły się słowa. Witam Ciebie i Twą duchową siostrę Księżniczko Sahiro od dawna czekałam już na Twe przybycie. Jestem Inanna Pani Twej góry.
Cieszę się, ze usłuchałaś głosu serca i wyszłaś mi dziś na spotkanie. Ale jeszcze bardziej daruje mnie, iż twa kobieca mądrość nie splamiona znakami czasu umie czerpać ze Źródła Kobiecych Matek – a Ty zaraz po swym przybyciu złożyłaś właściwy podarunek wszystkim jasnym i ciemnym gospodarzą tego Świętego miejsca.
Twe łono zostało pobłogosławione przez światło księżyca a krew płynąca z Twego kobiecego kielicha spłynęła pod nasz prastary ołtarz. Tak więc i Ty Sahiro przyjęta zostałaś do naszego tajemnego kręgu i zainicjowana na przekaz Kapłanek Inany – której służą jedynie kobiety o mądrym sercu i czystej duszy.
Teraz możesz stać się prawowitą władczynią tej krainy. Twe łono urodzi syna który rozsławi tę ziemię, ale to córka będzie matką nowej zamorskiej dynastii jaka sławić Będzie Moc Kobiecych Kapłanek w różnych miejscach Ziemi.
Jakże mam dziękować Ci o Pani za takie wyróżnienie – zapytała ze łzami w oczach Księżniczka. Kiedy córka Twa będzie zbliżała się do czasu pierwszego krwawienia, twój orszak przybędzie tu wraz z oddanymi wam służebnicami by złożyć jej pierwszą krew w darze mi Inanie Pani tej góry. A potem wszystkie kobiety z twego rodu a także córki twych przyjaciółek, powiernic i służby będą przyprowadzać tu wkraczające w kobiecość dziewczęta by zainicjowane zostały w tej świętej przestrzeni na nowy czas w swym życiu.
Dopóki trwać będzie ta tradycja – Ród Twój będzie żył w miłości, zdrowiu, obfitości i szczęściu. Zaś żyjące na ziemi naszej matki idąc za Rytuałem który wprowadzisz inicjować będą tu swe córki.
Niechaj te których łona są bezpłodne pielgrzymują tu i tworzą kobiece namioty, by Łącząc się z Boginiami prosiły o błogosławieństwo dla swego łona. Niechaj te których porody są trudne przybywają zawczasu w to miejsce by w otoczeniu Kobiecej Góry porodom ich towarzyszyły zarówno ziemskie jak i Boskie Akuszerki. By tradycja błogosławieństwa dziewczynek rozeszła się z tego miejsca w świat.
To Ty przyszła Królowo – niesiesz w sobie sekret tego przekazu który na twe barki składam.
I wówczas Księżniczka zdjęła ze swego serca drogocenny naszyjnik jaki dała jej na drogę jej własna matka mówiąc – to ta z której łona wyszłam za mą mocą stoi i Tobie Inano ją niosę.
A Inana powiedziała nie dla mnie to jest dar ale dla tego świętego miejsca. Zakop ten naszyjnik w mej Ziemi. I wówczas ziemia przed nią sama się rozstąpiła by księżniczka mogła w niej bez trudu złożyć naszyjnik ze szafirów, szmaragdów i rubinów. A ona z łatwością przykryła go pulchną wilgotną nieco Ziemią, co zadziwiło ją ponieważ noc była gorąca a w miejscu tym od dawna nie padał deszcz. I wtedy jej oczy spoczęły na wielkim płaskim kamieniu a jej serce poczuło, że właśnie on będzie rytualnym ołtarzem dla dziewic jakie tu przybędą. A Inana odparła – Twe serce prowadzi Cię już Boską ścieżką Księżniczko Sahir – nie obawiaj się więc jego głosu. Z łatwością przeniesiecie ten wielki kamień by uczynić z niego ołtarz. I tak też się stało kiedy Księżniczka wraz z wierną służącą zebraly siły by podnieść ogromny kamień – okazało się że w rękach ich jest on lekki niczym zwój drogocennego jedwabiu. Tak więc przykryły nim naszyjnik ustanawiając tym samym dziewiczy ołtarz.
A Inana spojrzała na nie błogosławiąc je swym uśmiechem i dłońmi. Na koniec powiedziała, zostawiam wam swą pieśń mocy która brzmieć będzie w Waszych sercach a odtąd będzie to pieśń córek i matek jakie udają się w tę świętą przestrzeń na Inicjację.
Księżniczka wraz ze swą towarzyszką pochyliły si ę a Inana opuściła je tak tajemniczo jak i przyszła z pieśnią na ustach.
Obydwie jak zaczarowane wpatrywały się jeszcze w księżyc, modliły, śpiewały i płakały a potem znużone dały się ukołysać szumiącemu drzewu do snu.
Rano w obozie zapanował rwetest żołnierze przeszukiwali nerwowo teren, pozostałe służące płakały nie wiedząc gdzie zniknęła ich Pani. Przełożony straży który osobiście obiecał jej ojcu dbać o to, by córce nie spadł włos z głowy nie mógł pojąć gdzie jego pani zniknęła bez śladu.
Nagle w świetle przedpołudniowego słońca ujrzeli przed sobą księżniczkę która z radością w sercu i nieznaną pieśnią na ustach schodzi ze stromej góry a ostre krzewy które rano poraniły łydki straży rozchylają się przed nią by mogła bezpiecznie dotrzeć na dół.
Wszyscy padli na kolana widząc w tym Boski znak. A gdy zeszła patronujący straży spojrzał w jej oczy widząc w nich nieznany mu dotąd blask dojrzałego kobiece piękna, przed którym ukłonił się nie śmiąc pytać cóż stało się z drogocennym naszyjnikiem jaki w wianie ofiarowała jej matka.
Wiem o co chcesz pytać – a wiem odpowiem Ci sama. To pani tej góry zaprosiła mnie na jej szczyt. To święte wzgórze Pramatki żadnemu z mężczyzn nie wolno tu wchodzić – dlatego nieszczęśni strażnicy łamiąc nie znane im prawo boleśni poranili swe łydki cierniami.
Niechaj tradycją tą stanie się, że żaden z was nie dopuści się skalania swą stopą Góry Boskiej Matki.  Tak też będzie o Pani powiedział pewien zadziwienia dojrzały już Żołnierz, który nie jedno w swym życiu widział obserwując że na jej słowa słońce ustawiło się wprost za jej głową czyniąc jej aurę wręcz oślepiającą swym blaskiem i nie zapytał o nic później.
Tak Księżniczka wniosła w swym wianie nowemu mężowi Tradycję Powierzania Dziewic Boskim Matkom na świętych górze a jej mądrość towarzysząca niezwykłej urodzie jaka opierała się znakom czasu uznana była przez lud za świadectwo oddania Inanie dotychczas tradycyjnie czczonej od pokoleń przez kobiety ludu jej męża. Odtąd i matki i córki wędrowały w jedyną znaną tylko im tajemną podróż na Górę by w radości tańcu, obfitości darów ofiarowywać swą pierwszą, dziewiczą krew Inanie. A góra ta stała się górą Kapłanek prastarej żeńskiej tradycji.

Przekaz Marii Magdaleny spisała Wioletta Tuchowska

 

Monika S.

Wiola, dostałam przekaz Marii Magdaleny i aż się popłakałam. To jest to, co zawsze czułam i czego szukałam u swego mężczyzny, tej jedności, harmonii, dotyku i ciepła miłości. Niech się stanie!

 

Anna P.

Dziękuję za przesłany przekaz Marii Magdaleny - przeczytałam jednym haustem. Miałam ciarki na całym ciele i czuję, że przemawia do mnie, do mojego serca!

 

Małgorzata H.

Jestem poruszona tym pięknym przekazem. Serdecznie dziękuję, że dzieli się Pani z nami - kobietami wspaniałą historią, misją Marii Magdaleny.

 

Umów się na konsultację
tel. 510 051 324,
mistycznabrama@gmail.com

Copyright © MistycznaBrama 2013 | design: kubarlov.pl