Przygarnięty ptak - opowieść o regeneracji duszy

103058d4 5466 4b5d a561 3e61927dd020

Dusza lubi szybować, dlatego sybolami duszy są latające ptaki. Ich podniebne loty odzwierciedlają wolność i ruch jakiego dusza potrzebuje, by poczuć swobodę i brak ograniczeń. Kiedy żyjemy pełną piersią, tworzymy, doświadczamy szczęścia dusza otwiera nas na kolejne poziomy świadomości, czy doświadczania piękna istnienia.

Bywają jednak chwile, kiedy czujemy się gorzej a światło duszy zostaje zaciemnione m.in. lękiem, nadmiarem obowiązków, problemami rodzinnymi, czy zdrowotnymi. Te wydarzenia są balastem jakie ograniczają lot duszy, wymagają one od nas zatroszczenia się o siebie. W takich sytuacjach dusza będzie dążyła do odsunięcia się od świata, ponieważ kontakt z samym sobą i naturą świetnie ją regeneruje. Dla mnie symbolem potrzeby zaopiekowania się sobą stała się przygoda z małym, znalezionym ptakiem. Jeśli chcesz, wczytaj się ale przedewszystkim wsłuchaj sercem się w tę historię.

 116427927 1103081380093315 6856501066928034590 n

Jakiś czas temu spacerując wieczorem boso po po rosie, ujrzałam ptaszka jaki spadł na trawę i próbował się z niej kilkukrotnie podbić się do góry. Bacznie i ze współczuciem obserwowałam, jego kolejne próby uniesienia się ponad Ziemię. Wyszłam przed dom bez niczego co pomogłoby złapać kruche stworzenie w dłonie. Trochę obawialam się, czy póba schwytania go, nie wzbudzi w miniaturowym stworzeniu paniki i chęci ataku w walce o życie? Początkowo myślałam, że to młode zwierzątko jakie poleciało za daleko i zgubiło gniazdo. Moja intuicja kazała mi jednak patrzeć w niebo na którym nie dostrzegłam szybujących rodziców, jacy zwykle asekurują potomka w pierwszych lotach. Serce nie pozwalało mi zostawić małej jaskółki na pastwę nocnych łowów okolicznych kotów, czy spotkań z ciekawskimi psami, jakie chodzą tą trasą na spacery. I choć nie wiedziałam jak sobie poradzić z pomocą przyszła mi Mama Natura. Mała jaskółko - podobna istotka zaplątała się w suszony liść z którego nie umiała się już wyjść. W tymże liściu bezpiecznie zabrałam ptaszka do domu.

116689733 2733737213539629 4701001562094758297 n

Kiedy weszliśmy do mieszkania przełożyłam zwierzątko na lnianą ściereczkę, a ono kurczowo zaczęło trzymać się małymi łapkami tkaniny. Biedactwo całe drżało a jego małe serduszko biło jak szalone. Napoiłam go kilkoma, kroplami wody, by dodać mu sił. Nie było trzeba mu wiele, po tym jak napoiłam go i przytuliłam je do serca, ptak przestał ze mną walczyć, stał się ufny. Może poczuł, że nie zrobię mu krzywdy, bo po prostu dreptał małymi łapkami po moich palcach a ja głaskałam go po główce, kiedy grzecznie siedział na mej dłoni. Nawet nie próbując rozkładać skrzydełek do lotu. Kiedy nabrał trochę więcej energii, chronił swe oczy przed nadmiarem sztucznego domowego światła, chowając się między mą szyją a włosami czy też  dosłownie "wklejając się" między ubranie a ciało, gdzie blisko dekoldu czuł ciepło oraz bicie mego serca. 

116264459 387921218849282 7279951019192120586 n

Tego wieczora z pomocą przyszła mi moja kursantka weterynarz Mira, która na podstawie zdjęć podpowiedziała mi, że to najprawdopodobniej jerzyk - ptak podobny do jaskółki. ( Doczytałam, że jerzyki potrafią latać bez przerw wiele miesięcy, śpiąc w locie. Szwedzki Isntytut Ornitologiczny określił, że jerzyki alpejskie potrafią szybować nieprzerwanie przez minimum 200 dni). Mirka jako doświadczony weterynarz udzielila mi cennych rad, by podrzucić ptaszka do góry z ręki, co pomoże mu  ponownie wzlecieć. Był już zmrok, gdy z mą córką, przed domem próbowałyśmy podrzucać ptaszka, dając mu szansę na powrót w podniebną przestrzeń. Kolejne próby konczyły się się tym, że ptak  ponownie opadał na Ziemię. a my szukałyśmy go z latarką w towarzystwie młodej właścicielki spaniela, jaka dzielnie pomagała nam w nocnych poszukiwaniach. Zabrałyśmy go więc na noc do domu, ufając, że otoczony domową troską prześpi bezpiecznie noc w ciepłym pudełku i zregeneruje się. Tak też się stało. Natura zaskoczyła mnie po raz kolejny, kiedy rano wyjęłam ptaszka z pudełka, był na tyle siny, że próbował latać po pokoju. Na szczęście nie wzbił się na tyle wysoko, by zrobić sobie krzywdę, ale kołował wokoło podłogi. Niezwłocznie zabrałam go na balkon, a kiedy otworzyłam dłonie jerzyk po prostu odfrunął a ja cieszyłam swe serce widząc jak dołącza do porannej kawalkady  swoich braci i sióstr tańczacych nieopodal na porannym niebie. Tym samym zyskałam pewność, że ptak był zdrowy a wieczorem po prostu potrzebował regeneracji.

Ta historia jest dla mnie analogią do lotu duszy, jaka cały czas szuka okazji, by tańczyć w świetle cieszyć się i tworzyć a kiedy zmęczy ją istnienienie w ograniczającym wolność systemie matrixa, jaki próbuje "podcinać jej skrzydła" potrzebuje odpoczynku w klimacie, troski i ciepła. Kiedy zapewnimi taki troskliwy komfort naszej duszy ona ponownie rozwinie skrzydła i wzbije się do lotu, ponad realną rzeczywistość. By kąpać się w słonecznej pranie, czuć powiew Boskiego Wiatru, doświadczać mądrości i ugruntowania Ziemi, karmić się jej pięknem i bogactwem, korzystając z Wody Życia jaką dusza współtworzy wraz z Matczyną Ziemią. Kiedy dusza leci w wolności doświadczamy w życiu tego, co najpiękniejsze, nie zpaominajmy jednak jak ważne jest jej dać odpocząć od trudów istnienia. Dopiero to stymuluje ją do kolejnych lotów.

Warszawa 28.07. 2020 

Wioletta Ewa Tuchowska

dsc 0248 1024

Zapisz się na newsletter aby otrzymywać najnowsze informacje.