Przekaz Marii Magdaleny cz.II Noc w chacie

czanel mp2 002

A kiedy Rabbi odszedł, podeszła do mnie kobieta o strudzonej twarzy, która podała mi wodę w dzbanie mówiąc: "zapewne jesteś spragniona o Pani, dzień dziś gorący?" Z wdzięcznością wypiłam, a ona zaprosiła mnie do siebie na noc. Wiedziałam, że to kolejny znak obecności moich Boskich Matek. Nie zostawiły mnie samej, postawiły na mojej drodze tą prostą kobietę o wielkim sercu, która znalazła w sobie współczucie dla tej, która jeszcze przed godziną miała zostać ukamieniowana. A więc, poszłam za nią  do jej domu, który znajdował się już za murami miasta, dość daleko od miejsca kaźni.

Gdy tak szłam z nią w milczeniu, w myślach układały mi się obrazy z tego dnia - tak trudnego, ale i zarazem niezwykłego.

Kobieta widząc moje zamyślenie, nie zajmowała mnie rozmową, jakby doskonale wiedząc, że potrzebuję czasu na pobycie w świecie moich myśli. Jej wyczucie sytuacji bardzo cieszyło moje serce.

Gdy dotarłyśmy do chaty, widząc jej ubogie obejście, jeszcze raz wyraziłam swoją wdzięczność Boskim Matkom za to, że dały mi spotkać kobietę, dla której dar serca był tak ważny, że nie zahamowała go jej bieda. W obejściu czekały na nią stęsknione dzieci, którym podarowałam trochę suszonych owoców, tych które nabyłam wcześniej na dary na świętą ceremonię. Troje maluchów cieszyło się jedząc łapczywie te słodkości, tak jakby od wielu miesięcy nie miały takich słodkich  pyszności w ustach.

W domu córka kobiety przywitała mnie z szacunkiem i podała czarkę mleka. Zaiste, wielkim darem była dla mnie ta czarka, ponieważ widząc skromność obejścia wiedziałam, że w tym domu syty posiłek nie zawsze jest regułą, a zapewne bywają też miesiące, w których porcje żywności są dzielone na mniejsze, aby starczyło dla każdego.

Kiedy gościnna matka krzątała się wokół obejścia, wykonując swoje wieczorne czynności, jej kilkunastoletnia córka poczęstowała mnie świeżo wypieczonym chlebem, który po tak ciężkim dniu smakował mi wybornie.

Widziałam jak dziewczyna ukradkiem przygląda się mojej biżuterii i strojnemu ubraniu nietypowemu dla tutejszych kobiet. Zapewne dziwiło ją też, że jestem sama bez męża, ojca czy brata. Samotne podróżowanie  kobiety było odstępstwem od reguł panujących w kraju. Wiedziałam też, że w swojej skromności nie pyta mnie kim jestem, zapewne dlatego, że w ich domu nie bywały osoby z klas wyższych, a więc dziewczyna  obawia się mnie urazić.

Czując jednak jej ciekawość widoczną w uważnym spojrzeniu, uśmiechnęłam się i powiedziałam, że jestem kapłanką, która przybyła tu z Egiptu, aby złożyć hołd swoim przodkiniom na Świętej Górze.

I wtedy dziewczyna odezwała się nieśmiało mówiąc, że całkiem niedawno miała sen, w którym pojawiła się piękna Świetlista Pani ze skrzydłami na ramionach, której piękno tak olśniewało, że obawiała się do niej odezwać. Piękna Pani powiedziała, że w jej domu nocować będzie Kapłanka z dalekiego kraju.

- Czy często miewasz takie sny które potem się  sprawdzają? - spytałam patrząc na nią z radością w sercu.  

- Miałam taki sen przed wypadkiem ojca, a także przed tym kiedy nasza koza zaginęła, a wcześniej przed tym kiedy babcia zachorowała - odparła speszona mym wzrokiem dziewica. Mama mówi, że to dar i że ona sama nie ma takiego talentu.

Uśmiechnęłam się do niej mówiąc - to dar pomocny kobiecie, tylko nieliczne z nas mają dar prorokowania. Skoro w twoim śnie objawiła się Izyda, to znak że Wielka Matka chce, abyś trafiła pod jej ochronne skrzydła. Porozmawiam o tym z twoją mamą, ale najpierw chciałabym wiedzieć od ciebie, czy chciałabyś kształcić w sobie swój dar?

Na te słowa dziewczyna aż skoczyła z radości, mówiąc - o Pani, nauczyłam się pisać i czytać prawie sama. Trochę pomagał mi jeden z uczniów Issy, oni są tacy mili i tak dobrze traktują nas ubogich.

- Uczeń Issy? A kimże jest ten którego nazywasz Issa? - zapytałam.

- To jeden z tych, którzy chodzą z Rabii, mama mówiła, że spotkałaś go dzisiaj. Znów uśmiechnęłam się czując tą błogość w sercu, która powróciła do mnie na dźwięk imienia tego, który dziś podarował mi życie.

- To dobrze, że umiesz pisać i czytać, te umiejętności będą Ci przydatne, przyspieszą twoją świątynną edukację. Widać, że jesteś inteligentna i światła, ale jeśli chcesz kroczyć ścieżką Bogini, czeka cię długa droga. Ta droga wcale nie jest prosta i trzeba poznać na niej wiele reguł.

- Postaram się, o Pani, tak bardzo chcę się uczyć i pomóc kiedyś mamie. Ona też chciałaby dać mi lepszy los, ale odkąd ojciec zginął jest sama i trudno jej wiązać koniec z końcem. Nasza rodzina przybyła tu z daleka i praktycznie nie mamy tu krewnych, a więc jeśli ja odejdę na służbę do świątyni i mamie  będzie łatwiej.

- Wiem, wiem, kochana i teraz pojmuję, że Izyda przysłała mnie do waszego domu po to, abym odkryła w nim skarb związany z twoim darem jasnowidzenia, a może i prorokowania. Kiedy moja misja tu się skończy, poślę  list do Opiekunki Świątyni z prośbą aby cię przyjęła. Ale do tego czasu będziesz musiała nauczyć się jeszcze jak składać ofiary i właściwie zachowywać w szkole. Nauczę Cię tego, bo przyjechałam tu właśnie po to, by powieść do klasztoru dziewice takie jak Ty. Staje przed Tobą szansa by kwiat twojej kobiecości zakwitł, nie tylko dla twego rodu, ale i dla świata.

chan020

Słysząc moje słowa dziewczyna zaczęła całować mnie po rękach, a ja roześmiałam się i powiedziałam - nie trzeba mi dziękować, przyniosłaś na świat talent, a Bogini zadbała o to, abym ja odnalazła cię we właściwym czasie. Czeka cię jeszcze bardzo długa droga, ale czy jesteś pewna, że swoje najlepsze lata chcesz oddać Bogini, zamiast iść za mąż?

- Och Pani, ja zawsze marzyłam o tym, by służyć w świątyni. Zawsze gdy jestem w świętych miejscach moje serce głęboko się raduje, a z oczu same płyną łzy, często robi mi się tak dziwnie, że ledwo mogę utrzymać się na nogach i chętnie padła bym na ziemię gorliwie modląc się wiele godzin. Ale wiesz przecież, że w naszym kraju nie mogę być kapłanką, tu mężczyźni nie dopuszczają do służby kobiet. A  ilekroć jestem w synagodze moje serce wyrywa się wprost do nieba.

- Wiem, wiem moja droga. Dziś pora już iść ci spać, kiedy przyjdzie czas wrócę po ciebie.

I gdy dziewczyna posłusznie oddaliła się do miejsca swojego spoczynku, rozmawiałam jeszcze z jej matką, która z otwartością przyjęła moją propozycję. I choć doskonale pamiętam jak trudno było mojej mamie kiedy oddała mnie, swoją najstarszą córkę na wiele lat do klasztoru, ta prosta kobieta przyjęła tą wiadomość z ulgą w sercu. Nie do końca jeszcze dowierzała, że los jej dziecka może być lepszy od jej prostego życia, albowiem nie zdarzało się, by do świątyń trafiały adeptki z tak ubogich domostw. Taki ewenement mógł zdarzyć się tylko przy wyraźnej rekomendacji drugiej kapłanki.

Tak więc cieszyła się i ona, prosta mama, której córkę spotka inny los niż pisane, jak to jest w tradycji, małżeństwo z jakimś mężczyzną z ich klasy społecznej. Stanie się ona bowiem kobietą wykształconą i niosącą światło.

A kiedy przyszła noc, z radością położyłam się na posłaniu pachnącym świeżym sianem. Po tak niezwykłam dniu nie mogłam zasnąć, a więc obserwowałam przez okno księżyc, który zbliżał się do pełni. A jego księżycowe światło poniosło mnie w wizji. Stało się to tak szybko, że nie wiedziałam nawet kiedy. Nagle poczułam, iż jestem w winnicy, w  której przy ogniu siedzieli mężczyźni, dyskutując żywo na różne tematy. Zorientowałam się, że to nie sen, gdy poczułam, jak me ciało Ka, czyli eteryczny bliźniak idzie stopami po trawie winnicy gdzieś dalej. Moje serce zaczęło przyspieszać, kiedy pod drzewem ujrzałam z oddali Jego.

To był Rabbi, mój wybawca zatopiony w medytacji. Oddychał głęboko, jego dłonie złożone były w mudry, a czubek głowy rozświetlał blask księżyca, tego samego którego promień przywiódł moje ciało Ka do niego właśnie teraz. A to połączenie jakie tworzyło się między nim i Księżycem było tak wyraźne, że aż widoczną stała się łuna łącząca Issę z Kosmosem. Płynęła ona przez jego ciało, po stopy i aż do Ziemi, spowijając go delikatnym światłem pośród nocy.

I trwał tak bez ruchu, otwarty na to co mówi do niego i Niebo i Ziemia, wsłuchując się w ich pierwotne dźwięki. A kiedy oddychał, miałam wrażenie jakby cały świat falował z nim, w tym samym, powolnym rytmie głębokiego oddechu.

Widok ten tak mnie wzruszył, że moje duchowe ciało zatrzymało się przy  drzewie, by nie przeszkadzać mu w praktyce. Trwałam tak więc kilka metrów od niego, rozkoszując się Niebem, Księżycem i gwiazdami, które lśniły pięknie tej gorącej nocy. Czułam, jak blask gwiazd napełnia ciała duchowe tegoż niezwykłego Mistrza, podobnie jak woda wypełnia kielich. Bo gdy wielki człowiek jest w synchronii z naturą, ona go błogosławi i zasila. A czując to wszystko zaczęłam sobie zdawać sprawę, że ten oto promieniejący niezwykłym pięknem dojrzałości mężczyzna pojawił się tu na Ziemi, dla wykonania jakiejś bardzo ważnej misji. Choć nie wiedziałam jeszcze jaką jest ta misja, już wtedy zaczynałam uświadamiać sobie to, iż jestem w stanie pomóc mu w realizacji tego zadania. Albowiem widok ten wzruszył mnie głęboko. 

chan020

 

Do tego stopnia, że moje ciało fizyczne  leżące na łóżku poczuło falę ciepła w sercu. Dokładnie taką, jaka przejawia się w ciele, gdy kobieta patrzy z miłością na mężczyznę. W tym momencie nie byłam już Marią Magdaleną Kapłanką, byłam Marią Magdaleną Kobietą.  Ta obserwacja zadziwiła mnie. Nigdy dotąd nie poczułam czegoś takiego do żadnego z mężczyzn, choć wielu z nich zabiegało o moje względy. A tym razem płomień w moim sercu był tak wyraźny i gorący, że wywoływał przyjemne wibracje w całej klatce piersiowej. Dawałam sobie prawo, by obserwować ten proces wzrostu energii serca, a chwila trwała i trwała.

Moje usta uśmiechały się, a ja byłam w tym błogostanie, leżąc jednocześnie na posłaniu i będąc tam blisko niego, mego wybawcy. Moja energia dostroiła się do jego oddechu i od tej jednej chwili wibrowaliśmy już oboje w jednym oddechu On, Ja, Ziemia i Niebo. Gwiazdy błogosławiły nas swoim światłem, a księżyc oblewał kojącą srebrną łuną. I tak też zasnęłam w tym pierwotnym zjednoczeniu, nie dbając o to, by me ciało Ka powróciło. Wiedziałam bowiem, że teraz to mój kobiecy kielich po raz pierwszy może wspomóc Jego.

przekaz Marii Magdaleny Spisała Wioletta Ewa Tuchowska - WELLA
Skierniewice 31.03.2013
Zapisz się na newsletter aby otrzymywać najnowsze informacje.