BLOG
27.01.2016 Milano módl się w kosciołach i ciesz się włoskimi smakami

Zachwyca górując nad miastem strzelista bryła białego marmuru, dopełniona niezwykle bogato zdobionymi rzeźbami i kunsztownie zdobionymi w sceny biblijne, ogromnymi drzwiami – przy których zwykły śmiertelnik wygląda jak krasnoludek.

Katedra Duomo di Milano jest najważniejszym zabytkiem miasta; nic więc dziwnego, że co roku zwiedza ją 4 mln ludzi. Zaś, aby wejść do niej należy przejść skrupulatną kontrolę. Nawet mój kubek termiczny z herbatą uchodził za materiał na tyle niebezpieczny, że sprytna karabinierka poprosiła, abym się z niego napiła, sprawdzając czy aby na pewno nie ma tam bomby, czy choćby farby? Czegoś, co mogłoby zniszczyć zabytek. Wnętrze ogromne 114 metrowej perły renesansu sprawiło, że wciąż zadzierałam głowę do góry, nie mogąc uwierzyć, iż ludzie kilkaset lat temu mogli wybudować tak wysoki obiekt, nawet jeśli zajęło im to prawie dwieście lat. Przy wymiarach 157 m na 93 m. ten kościół należy do największych kościołów we współczesnej Europie i drugi, co do swej wielkości (po Katedrze św. Piotra w gotyku).

Same drzwi Duomo mają kilkadziesiąt metrów wysokości.

Olbrzymie wnętrze jest rajem dla ezoteryków, ponieważ przechodząc przez nie wyraźnie można odczuć wysokie wibracje sięgające do bioder, zwiedzając obiekt nawet z setkami innych ludzi. Dodatkowym plusem jest to, iż w tak ogromnym obiekcie nikną  smogi elektromagnetyczne (niekorzystne wibracje emitowane z urządzeń elektrycznych i elektronicznych - typu komórki, audioguidy). Co dodatkowo poprawia duchowe wrażenia.

Witraże w Katedrze Mediolańskiej należą do największych na świecie.

Dzięki Aniołom udało nam się dostać do strefy, do jakiej zapraszano tylko modlących i spowiadających się Włochów i dojść aż na tyły głównego ołtarza, gdzie nie mogłyśmy robić zdjęć, ale napawałyśmy się widokiem, modląc i medytując w promieniach wysokiej energii.

Potem zwiedzałyśmy klasztor Santa Maria delle Grazie w którym wisi Ostatnia Wieczerza. Geniusz Leonarda zwykle wzrusza mnie do łez, w ten sposób kontemplowałam. Pełen symboli fresk, o którym dyskutuje się od lat wzbudza wiele kontrowersji (chcesz wiedzieć więcej - kliknij). Potem rozmawiałyśmy z Kasią, czy widnieje na nim św. Łukasz, czy obok Jezusa siedzi Maria Magdalena? Tę odpowiedź każdy może znaleźć we własnym sercu.

Ogród Klasztoru Santa Maria delle Grazie ma niezwykłą energetykę.

Najstarszy zbudowany jeszcze przez Celtów (założycieli miasta) Kościół w Mediolanie w roku zachwyca typowymi dla ornamentyki celtyckiej zdobieniami.  Jego najstarszą zbudowaną w 382 roku  częścią jest kaplica, przepełniona celtyckimi motywami.


Dotąd miałam błędne pojęcie o włoskiej kuchni uważając ją za pełną mącznych potraw: pizzy, makaronów czy lazanii.  zastanawiałam się jak ja sobie tam poradzę z bezglutenowym jedzeniem. Pewnie przetrwam na warzywkach i ryżu które kupię w markecie i ugotuję w hostelu. Prawda okazała się być znacznie fajniejsza, wspaniałe grilowane cukinie i bakłażany. Zachwycający ser ricotta, świeżuteńki rozpływający się w ustach, gdy robiłyśmy kolejną dokładkę. W Polsce nie polubiłam go, tam nie mogłam się mu oprzeć. Zadziwiające jakże znakomity potrafi być zwykły biały ser?  Tarty z brokułami i innymi warzywami, na cieście francuskim tak cieniutkim, że nie było problemu oddzielić problematyczny dla mnie spód od znakomitego farszu. Bajkowo wyglądające desery. Wiadomo, że je się przecież oczami. Spróbujcie sami smaków które w Italii są zupełnie inne niż u nas.



 
26.01.2016 Mediolan i jego sakralna muzyka

Mediolan zachwycił mnie bogactwem starej architektury, oraz pięknego włoskiego wzornictwa.  Włoski renesans i obejrzenie jego skarbów w oryginale zawsze było moim marzeniem, które zaczęło się realizować. W mieście tym wciąż towarzyszyła nam piękna sakralna muzyka, a to: mniszek śpiewających chorały w ramach wieczornych modlitw, chorały puszczane z cd w świetnie nagłośnionym kościele, czy próba generalna znakomitego wykonania Requiem Verdiego, którą dzięki wewnętrznemu prowadzeniu obejrzałyśmy za darmo.  Różne są opinie o tym bogatym, industrialnym mieście, którego okolice widzieliśmy z samolotu, tak jak szklące się ciemnoniebieską tonią alpejskie jezioro Como.

Jezioro Como ukryte jest między alpejskimi szczytami.

Ponieważ miałyśmy do zwiedzania tylko 3 dni, skupiałyśmy się tylko na pięknym, antycznym centrum miasta.  Wieczorem podziwiałyśmy Plac Duomo z górującym nad nim pomnikiem Leonarda da Vinci. W blasku nocy jasny marmur górującej nad placem katedry wyglądał imponująco.

W pobliżu naszego hostelu Iwonę kościół z pięknym malowidłem nad wejściem. Wchodząc przez kolejne bramę i korytarz nie spodziewałyśmy się istnej uczty dla ducha, jaka czeka nas w jego wnętrzu. Budowniczy renesansu pojęli wielką magię świętej geometrii. Nawet po wejściu do okazałego kościoła Św. Marka muzyka była prawie ledwo słyszalna. Zabrzmiała mocniej w miarę jak podchodziłyśmy do ołtarza, gdzie naszym oczom ukazał się prawie 100-osobowy chór ( złożony z 3 chórów) oraz orkiestra symfoniczna, którzy wraz z 5-tką solistów odbywał próbę generalną  Requiem Verdiego (kliknij posłuchaj).

Zasłuchane w muzykę, która wprost wbiła nas w siedzenia, byłyśmy wdzięczne Niebiosom, które przyprowadziły nas w to miejsce. Rzadko słucham klasyki, tu ze łzami w oczach kontemplowałam ten muzyczny spektakl – urzeczona niezwykłością muzyki i śpiewu. Na żywo doceniając to, co Bogusław Kaczyński, mówił o pozytywnym wpływie klimatu Włoch na barwę i skale głosu. Oprócz nas w kościele było tylko kilkoro siedzących na ławkach muzyków. Dzięki Boskiemu podarkowi przed premierą wysłuchałyśmy połowę requiem na żywo, ogromnie wdzięczne za gratisowy prezent.  W kościele urzekł mnie też fresk ze szkoły Leonarda i niezwykłe polichromie na drewnianych obudowach ambony i organów.

Gdy przepełnione wysokimi jak głosy solistów wibracjami wyszłyśmy na bocznymi drzwiami świątyni, okazało się tuż za murami kościoła na wewnętrznym placu pokrytym zieloną murawą chłopcy grają w nocy w piłkę, co nas dodatkowo zaskoczyło.

Ze spokojem wróciłyśmy do naszego hostelu znajdującego się w dawnych zabudowaniach klasztoru Św. Franciszka z Asyżu.

 
05.09.2015 Rozmodlona Rzeźba w Muzeum

Czasami przechadzając się po muzeach można trafić na wyjątkowo energetyczne przedmioty. Właśnie taką figurkę zobaczyłam w Muzeum Etnograficznym w Warszawie na wystawie nazwanej: "Zwykłe - niezwykłe". To buddyjska figura datowana na: 355- 550 r n.e.  Awalokiteśwara - Bodishatvy uosobienia Nieograniczonego Współczucia. Jest na tyle energetyczna, że osoby wrażliwe odczują jej promieniowanie bijące od niej na odległość, zwłaszcza, kiedy przysuną dłonie w pobliżu figury. Dłuższe przebywanie w pobliżu takiego obiektu wycisza, może też powodować wzrost energii, poprawę zdrowia oraz efekty uzdrawiające. Zdarza się też, że tak wysoka energia jest wynikiem tego, że wiele osób przez kolejne wieki modliło się i śpiewało mantry uzyskując różne łaski.

 
01.09.2015 radosne rytuały w podniosłą rocznicę

1 września kojarzy nam się ze smutną rocznicą wybuchu drugiej wojny światowej. Kto jednak powiedział , że tradycja ta ma być czczona tylko w sposób nieustannie wiążący nas z grozą i destrukcją? W tym dniu odbywa się wiele upamiętniających uroczystości,duchy z przeszłości wzywa się podczas apeli poległych. Wydarzenie do którego zostałam zaproszona na artystyczny performerce nazwany  Sprzątaniem Galerii. Młodzi artyści postanowili uczcić 1 września w Galerii lokal 12, przy ul. Wilczej w Warszawie organizując tam sprzątanie jej powierzchni, połączone z oczyszczeniem z istniejących tam od czasów wojny energii.  Kamienica w której znajduje się galeria przechowywała w swych murach wielu chowających się przed atakami bombowymi, a także uciekinierów. Przez co został strach i inne trudne emocje tamtych ludzi, mówi się nawet o tym że miejsce jest nawiedzone.

W szamańskim rytuale oczyszczającym przestrzeń jaki tam przeprowadziłam uczestniczyło ponad sześćdziesiąt osób. Wielu młodych ludzi ze środowisk twórczych a także inni zaproszeni goście. Większość asystowała mi żywo oczyszczając przestrzeń: klaszcząc dłonie, grając na kamertonach, garnkach, bębenkach a potem śpiewając przekazowe pieśni  jakie dyktowała ma dusza z radością na ustach. Wyszło wspaniale wszyscy czuliśmy radość tej podniosłej chwili a w przestrzeni, która przez lata wypełniona była smutkiem i w dziwny sposób psuły się w niej sprzęty ( jakie po oddaniu do naprawy okazywały się być dobre). Dzięki rytuałowi pojawiła się nowa energia i nowe życie. Wszechświecie jestem Ci wdzięczna za, to, że  tak wspaniale pomagasz mi wykonywać moje zadania.  Pięknem było to jak wielka siła drzemie wśród ludzi i jak chętnie włączają się w tak szczytne idee uzdrawiania przestrzeni. W naszym narodzie jest wielki potencjał.

 
30.08.2015 Inscenizacje historyczne sposób na pozbycie karmy z poprzednich wceieleń

 

W Polsce z różnych okazji jest coraz więcej jest historycznych inscenizacji. Przychodzące na nie osoby mają okazję doświadczyć różnych emocji związanych z odtwarzanymi się podczas nich wydarzeniami. Takie inscenizacje pomocne mogą być w przypomnieniu sobie poprzednich wcieleń. Jeśli ktoś bardzo przeżywa to co widzi. Często jest to informacją, że podobne emocje przeżywaliśmy w dawnym wcieleniu. Kiedy utożsamiamy się z jakąś postacią  np. z walecznym, zwycięskim wojownikiem prawdopodobne jest że kiedyś pełniliśmy podobną rolę, a inscenizacja może obudzić w nas ten dawny potencjał. Gdy zaobserwujemy, że w trakcie okazuje się, że np boimy się wybuchów, strzałów ze strzelb - w to może być informacja o tym, iż zostaliśmy zranieni lub zabici. Co możemy zrobić w takim przypadku? Możemy obserwując taką reakcję oddychać głęboko na wydechu pozbywając się lęku na wydechach. W ten sposób mamy szansę na zmniejszenie obawy lub całkowite się jej pozbycie Można też zbudować pozytywny scenariusz gdy np. widzimy scenę, kiedy unikamy postrzału i powtórzyć tę wizualizację kilkakrotnie. Do czasu, kiedy nasze obawy przejdą.

 
01-02.08.2015 Festiwal Słowian i Wikingów Wolin

Lubię historię im bardziej odległa tym bardziej mnie interesuje. Nasze Słowiańskie dzieje owiane mrokiem tajemnicy od jakiegoś czasu są mi coraz bliższe. Historyczne inscenizacje takie jak XXI Festiwal Słowian i Wikingów jest żywym przeniesieniem w przeszłość. W tym roku samych uczestników z 27 krajów było ponad 2000. Wszyscy łącznie ze swymi nawet bardzo małymi dziećmi przebrani byli w historyczne stroje zamieszkując chaty skansenu oraz rozkładając wokół niego swe wyściełane skórami płócienne namioty - niczym w średniowieczu. Zawsze zadziwia mnie skromność niezwykle dobrze zorientowanych w meandrach historii kupców  w pełnych wielu towarów i wiktuałów kramach, a także rozmach inscenizacji. Wśród których w na XXI festiwalu znalazł się obrzęd słowiańskich zaślubin, pokazy męstwa podczas potyczce na kije na chybotliwych łodziach, inscenizacji bitwy o Wolin czy też zabawnych skandynawskich sag. Uroku dodawały także grające na historycznych instrumentach grupy z wielu krajów. Było gorąco, pięknie i magicznie. Szkoda tylko, że to co dobre tak szybko się kończy i szybko trzeba nam było wracać z tej urokliwej pełnej mocy wyspy.

 
01.08.2015 Międzyzdroje

Pokochawszy Festiwal Słowian i Wikingów na Wolinie zapragnęłam wrócić na niego w tym roku. Po warsztatach postanowiliśmy pojechać tam w małym gronie kilkorga kursantów. Niestety na czas festiwalu, miejsca noclegowe rozchodzą się jak świeże bułeczki. Zawiódł także mój plan zatrzymania się "w domu z horrorem", który ze względu na osobliwość panujących w nim warunków był nielicznym w jakim mogły być wolne miejsca. Zatrzymywaliśmy się w nim w roku 2014. Czytaj o nim w tekście z 01.08.2014 ( klikając na to zdanie). Właściciele tego specyficznego domu, teraz mieli w nim przepełnienie zbyt długo kwaterującymi robotnikami budowlanymi. Stąd też  nie dawali nam szans na noclegi. Miałam co prawda zarezerwowanych kilka miejsc na campingu w pobliżu Wolina, ale noce były zbyt zimne, a więc obawialiśmy się przeziębienia. Marek był bardzo optymistyczny, co do tego, że znajdziemy nocleg w Międzyzdrojach. Nie podzielałam jego entuzjazmu. Początek sierpnia był pierwszym, cieplejszym weekendem po deszczowym tygodniu. Toteż lud  tłumnie wyruszył nad morze. Zjeżdżaliśmy Międzyzdroje wszędzie słysząc, nie, nie, nie ma szans.  Z miejsc dostępnych pozostały tylko pojedyncze miejscówki w drogich trzy i czterogwiazdkowych hotelach. Mieliśmy już zrezygnować, ale moja intuicja była niezawodna. Namówiłam Marka by wrócić na Ustronie i zaczekać na właścicielkę domu w którym mogły być miejsca.  Bóg nam sprzyjał, jej sąsiad odnalazł do niej telefon a ona zdecydowała się wynająć nam pokoje za przystępną cenę na jedną dobę. Na co niechętnie zgadzają się właściciele kwater. Tym samym znaleźliśmy idealnie położone miejsca, tuż przy dzikim wejściu do Wolińskiego Parku Krajobrazowego. To był prawdziwy cud zważywszy na to, że odmówiono nam w kilkudziesięciu kwaterach. Nocą podziwialiśmy kolorowe lampiony wznoszące się nad rozgwieżdżonym niebem Międzyzdrojskiego molo. Rano spacerowaliśmy po pachnącym żywicą Wolińskim Parku, zaludnionej po brzegi plaży a potem oglądaliśmy, secesyjne kamienice Międzyzdrojów. Z płucami wypełnionymi jodem pojechaliśmy na Wolin.

 
30.07.2015 Niebiańskie Istoty w Grzybnicy

Kamienne Kręgi w Grzybnicy zawsze zaskakują mnie swym pięknem. Od trzech lat z grupą pojawiam się też tam, gdy są tam jagody. A jagody w kręgach są prawie dwa razy większe niż normalnie. Energia Ziemi i kosmosu tak właśnie działa na przyrodę.

W tym roku podczas warsztatów Przebudzenia Kosmicznej Świadomości w kręgu mistrzowskim, po raz pierwszy miał miejsce channeling Pramatki Grzybnicy Słowiańskiej Bogini Leli - Słowi którą budziliśmy w roku 2014. Odpowiedzi jakie dała Lela wypełniały mądrością, niektórych wzruszyły do łez innych zadziwiły. Ta Słowiańska odpowiedniczka Wenus patronuje płodności, pięknu, kobiecości, miłości, niesie urodzaj, otwiera na błogosławieństwa Ziemi. A kiedy po praktykach włączyliśmy aparaty okazało się, że przepiękne manifestacje pokazały się na naszych zdjęciach. Zobaczcie sami.

Krąg Mistrzowski z łunami światła po praktykach channelinowych z Boginią Lelą.

Istoty z Wyższych Wymiarów często pojawiają się w formie świateł i kul.

 
29.07.2015

Kurhany w Żydowie niosą ciekawe przesłanie. Sama nazwa Żydowo, pochodzi od słowiańskiego określenia żyznej ziemi. Zawarta w nich moc pomaga odnaleźć męski pierwiastek. Powstały wtedy kiedy na świecie żyli prawdziwi wojownicy, którym podczas boju o słuszne sprawy błogosławiło Niebo i Ziemia. warto odkryć ich tajemnice i podziwiać niezwykłe drzewa jakie swym wyglądem przypominają jakiego typu rytuały się w nich odbywały.

 
28.07.2015 Święta Woda z Polanowa

Kiedy tam jechaliśmy grupą z uczestniczącą w warsztatach: "Przebudzenie Galaktycznej Świadomości" pogoda z deszczowej zmieniła się na słoneczną.  Podczas medytacji z Aniołami - jaka dedykowana była rozpoznaniu zmian energetycznych w aurze przywołane na świętą górę Anioły wywołały niezwykły wiatr, by praktykujący dynamiczniej pozbyli się tego co obciążało ich życie i zdrowie. A po praktyce rozmywania nisko-wibracyjnych energii wodą Świętego Żródła w Polanowie - na zdjęciach pokazała się wspaniale zaznaczona energia. Wszechświat nam pobłogosławił. Zobaczcie sami.

 
« pierwszapoprzednia1234567następnaostatnia »

Strona 2 z 7

Copyright © MistycznaBrama 2013 | design: kubarlov.pl