Męskość

Mężczyzna to łowca. Kiedy widzi pociągającą go kobietę pragnie ją mieć. Szybko rozpala się w nim ogień pożądania i potrafi zrobić bardzo wiele, aby tylko skrócić oczekiwanie, będące dla niego swoistym piekącym bólem. Mężczyzna lgnie do kochanki, pragnąc zatopić się w jej kobiecości, gasząc tym samym swe pragnienie. Ale lgnie do niej także z innych powodów ponieważ czuje, że miłosne zbliżenie może napełnić go tymi cechami, których nie posiada, rozwinąć w nim czułość, tkliwość, miłość, czy intuicję. To wszystko zyskuje, kiedy łączy się z kochanką.

Jednak dla mężczyzn świat kobiecości wydaje się bardzo skomplikowany trudno im zrozumieć, że panie mogą drażnić pewne męskie zachowania. Pośpiech w dążeniu do umówienia się na spotkanie z wybranką, potem pośpiech w inicjowaniu zbliżenia seksualnego i ostatni etap sprinterski bieg po orgazm, to cechy które zadziwiają, a nawet przerażają kobiety. Jeżeli mężczyzna będzie upierał się i nachalnie czy też namolnie dążył zbliżenia, możesz stracić wszystko. Panie znają tysiące sposobów żeby unikać natarczywych samców. Najbardziej atrakcyjni dla kobiet mężczyźni, akceptują fakt, że to kobieta jest tą, która zawsze dokonuje wyboru. To ona decyduje, kiedy jest gotowa na posunięcie się do etapu intymności. Jeśli mężczyzna chce zdobyć tę której pożąda nie pozostaje mu ci nic innego, jak dać jej czas. Nie znaczy to, jednak, że powinien z założonymi rękami czekać na jej decyzję. Wprost przeciwnie, jego zachowanie na tym etapie upewnia ją co do tego czy dokonuje słusznego wyboru. Jeśli potrafi docenić jej urodę, prawić komplementy, wysyłać do niej zabawne kartki, romantyczne sms- y, kupować kwiaty, ma w ręku wiele atutów, aby przekonać ja do tego, iż naprawdę jesteś nią zainteresowany. Ale prawdziwą eksplozję zmysłów zapewnia partnerom długie, wzajemne uwodzenie się i pieszczoty wstępne. Mężczyźni nie potrzebnie skupiają się na tym, aby jak najszybciej wejść w kobietę i rozładować swoje napięcie seksualne. Pośpiesznie do orgazmu, myślą jednie o nim, nie zdają sobie sprawy z tego czy ich partnerka już szczytowała, dlatego po fakcie pytają ją o to. Pośpieszny seks nie jest niczym innym niż szybkie załatwienie potrzeb fizjologicznych i nie przynosi żadnemu z partnerów satysfakcji. Prawdziwe zaspokojenie kobiety polega na zupełnie czymś innym. Jednym z istotnych błędów jest to, gdy mężczyzna pieści kobietę skupiając się jedynie na jej sferach erogennych. Kobieta jest yin, pocałunki, dotyk jakie prowadzą ją na szczyty rozkoszy wymagają subtelności i delikatności. Pieszczoty powinny być jak najbardziej urozmaicone. Kiedy partner dociera w najczulsze miejsca kobiety, ona natychmiast wysyła sygnały potwierdzające celność twoich starań: jej oddech przyśpiesza się, ciało zbliża się do twojego ciała, a ona wzdycha i jęczy. Pieszczoty najbardziej wrażliwych części jej ciała, a zwłaszcza joni, mają być deserem, który następuje po zjedzeniu głównych dań. Zanim do nich dojdzie, mężczyzna powinien smakować każdy fragment ciała swej partnerki. Postępując zgodnie z powyższymi wskazówkami, można czerpać zadowolenie z kilku orgazmów kobiety, zanim dojdzie do kulminacyjne wejścia w kochankę. Obliczono, że podczas zbliżenia mężczyzna pozostaje w kobiecie zwykle od 5 do 15 minut. Ten czas jest zbyt krótki, żeby przynieść zaspokojenie kobiecie, często pozostawia ją rozdrażnioną tak jakby kelner z przed nosa ulubioną potrawę, którą ledwo co napoczęła. Rozwiązaniem tego dylematu jest optymalne wydłużenie czasu zbliżenia, jakie można uzyskać stosując techniki kontroli ejakulacji. Zawsze pamiętaj o tym, że im więcej czasu poświęcisz na uszczęśliwienie kobiety, tym większej przyjemności zazna mężczyzna. Zrezygnuj ze swoich egoistycznych potrzeb, na rzecz pieszczenia kobiety. Najwyższa rozkosz przychodzi wtedy, gdy mężczyzna potrafi zostać altruistą.

Tantrycy i taoiści często zalecają kultywowanie głębokich monogamicznych relacji partnerskich, ponieważ dopiero one tworzą najlepsze warunki dla emocjonalnego i duchowego rozwoju obojga partnerów. Te znane od wieków zasady potwierdzają najnowsze badania psychologiczne, mówiące o tym, że mężczyźni w pozostający w związkach partnerskich żyją dłużej i mniej chorują. W stałej relacji tantryczne pary wspólnie praktykujące te nauki, pogłębiają swe relacje, co najlepiej cementuje związek i otwiera oboje partnerów na siebie. Najpiękniejsze i najsilniejsze przeżycia intymne, a zwłaszcza orgazm głębiniowy, który zazwyczaj trwale zmienia podejście do życia mężczyzny i kobiety, są zarezerwowane tylko dla dwojga kochających się ludzi. Ze stałą partnerką dużo łatwiej jest przedłużać akt miłosny i opanowywać wytrysk, kontrolując tym samym własną płodność.

W tradycji zachodniej kulminacyjny punkt seksualnej rozkoszy nieodmiennie kojarzony jest z wytryskiem. Tantryzm i taoizm zwraca uwagę na to, że ejakulacja jest dla mężczyzny jedynie fizjologicznym procesem pozbywania się nagromadzonego nasienia. Na krótko przed wytryskiem jądra podnoszą się maksymalnie do góry, prostata pęcznieje, a potem wyrzuca nasienie serią mocnych skurczy. Satysfakcja, jaką niesie ze sobą wytrysk, jest podobna do ulgi, którą odczuwamy przy opróżnianiu pęcherza moczowego. Wytrysk nie ma nic wspólnego z prawdziwym orgazmem, co więcej, każda strata nasienia jest szkodliwa dla mężczyzny. Podczas zespolenia mężczyzna jest stroną dającą, a kobieta biorącą. Kiedy oddaje kobiecie spermę, wraz z nią pozbywa się cennej życiowej energii. Po utracie nasienia mężczyzna po prostu pada z wycieńczenia i zmęczenia. Cała energia opuszcza go. Niekiedy jest on tak bardzo wyzuty z siły, że brakuje mu chęci, aby przytulić czy pocałować kobietę i natychmiast zasypia. Po wytrysku w mężczyźnie zbiera się poczucie rozżalenia, głodu, czy przygnębienia. Wytrysk, który nie prowadzi do zapłodnienia, bezpowrotnie trwoni bezcenne zasoby substancji odżywczych, hormonów, mikroelementów oraz energii, których skondensowana moc ma siłę powołać na świat nowego człowieka. Nie bez powodu dawni mędrcy mówili, że w momencie wytrysku mężczyzna umiera tzw. „małą śmiercią”. W zależności od tego jakiego typu relacja wiąże go z kobietą wielkość strat można podzielić na trzy poziomy:

I poziom – straty są najwyższe, gdy mężczyzna uprawia seks z kobietą do której nic nie czujesz, a łączysz się z nią jedynie po to, aby uzyskać samozaspokojenie. Zwłaszcza jeśli ma stosunek płciowy z prostytutką. Wielu mężczyzn odwiedzających przybytki rozkoszy opowiada o tym, iż poszli tam, aby po prostu się wyżyć a poza pieniędzmi stracili bardzo wiele energii czuli się po takim akcie ogromne zmęczenie czasami graniczące wręcz z przerażającą niemocą.

II poziom – średnie straty, wynikają ze stosunków seksualnych, gdy mężczyzna uprawia seks z kobietą, którą lubi lub przynajmniej bardzo intensywnie podnieca go seksualnie.

III poziom – niskie straty dotyczą relacji, w których łączy się z ukochaną kobietą. Prawdziwe uczucia, jakimi ją darzy, są najlepszą gwarancją na to, ich zespolenie przynosi obojgu satysfakcję i przyczynia się do zminimalizowania strat energetycznych oraz umocnienia się waszego związku. Taka była pierwotna przyczyna religijnego zalecenia monogamii.

Im wyższe straty tym głębiej mężczyzna zapada się w dół energetyczny i musi przeznaczyć więcej czasu na regenerację. Prawdziwy męski orgazm jest zawsze reakcją zwrotną szczytowania kobiety. W związku z tym jego jakość zależy od tego czy w pełni zaspokoi swoją kobietę. Dlatego tak istotne jest, abyś podczas zespolenia partner był zawsze otwarty i chętny do spełniania najskrytszych oczekiwań kochanki. Im bardziej będzie bardziej szczery, altruistyczny i w pełni oddany kochance , tym szybciej będziesz mógł dawać kobiecie dłuższą, bardziej zmysłową przyjemność. A co zatem, idzie będzie też przez nią coraz bardziej sowicie wynagradzany rozkoszą.

Najprostszymi i niezwykle skutecznymi sposobami na przedłużanie stosunku, hamowanie przedwczesnego wytrysku, oraz inne męskie dolegliwości są ćwiczenia Mięśni Miłości (czyli zwieranie i rozkurczanie mięśni narządów intymnych, krocza oraz odbytu). Inne techniki kontroli ejakulacji uczą całkowitego powstrzymania się przed wytryskiem. Dzięki temu partner może praktycznie w nieskończoność przedłużać akt miłosny. Mężczyzna ma możliwość też wchłaniania czubkiem penisa odmładzających kobiecych soków.

Mocno stąpającym po Ziemi panom trudno jest uwierzyć jak ogromna jest różnica między miłością zakończoną wytryskiem a aktem bez ejakulacji. Można się o tym przekonać zaczynając własne praktyki. Stosunki bez ejakulacji napełniają panów siłą witalną. Można powiedzieć, że po takim akcie każdy mężczyzna czuje się jak nowo narodzony, jest szczęśliwy, radosny, mocny, potrzebuje mniej snu. Mężczyźni praktykujący tego typu techniki wyglądają znacznie młodziej, są dużo sprawniejsi psychicznie i fizycznie. Niewątpliwą zaletą powstrzymywania się przed wytryskiem jest możliwość kontroli własnej płodności. Dla wprawnego kochanka stosowanie tych technik, w połączeniu z innymi praktykami rozszczepiającymi nasienie jest dobrą metodą zapobiegającą ciąży.

Istota przedłużania aktu miłosnego polega na tym, aby mężczyzna nie przekraczał tzw. punktu bez powrotu, czyli nie wchodził w silne podniecenie z które zakończy utratą nasienia.

Fizycznym objawem silnego podniecenia jest wysokość na jakiej znajdują się jądra. Kiedy nie jesteś podniecony jądra, swobodnie zwisają w worku mosznowym. W miarę jak podniecenie wzrasta, jądra podciągane są ku górze. Punkt bez powrotu przekraczany jest wówczas, gdy jądra mocno przywierają do krocza, tak jakby były do niego przyklejone. Nawet jeśli w takim stadium uda mu się uniknąć ejakulacji i tak cała energia zgromadzona podczas zespolenia zostanie bezpowrotnie zaprzepaszczona. Jeżeli panowie chcą się nauczyć się kontrolować ejakulację i gromadzić seksualną moc, powinni w czasie zbliżenia jak najczęściej sprawdzać na ile podniosły się ich jądra. Wówczas, kiedy będą one zbyt wysoko natychmiast przerywać zbliżenie do czasu, kiedy nie ochłoną a jądra nie obniżą się. Początkujący adepci tych praktyk powinni w razie silnego podniecenia szybko usunąć lingam z łona kobiety. Ci, którzy mają dłuższą praktykę w kontrolowaniu wytrysku, znakomicie radzą sobie używając różnych technik, cały czas pozostając w kobiecym łonie.

A oto najprostsze metody kontroli ejakulacji, które może praktykować każdy mężczyzna.

Uciskanie Huiyin

Zaletą tej metody jest jej prostota. Możesz zastosować ją praktycznie we wszystkich pozycjach miłosnych. Wystarczy jedynie odrobina wprawy, a partnerka może wcale nie zauważyć tego co robi mężczyzna.

Punkt Huyin – zwany też „Wrotami Życia i Śmierci” znajduje się w połowie krocza na wewnętrznym końcu członka. Łatwo go znaleźć, bo znajduje się on w małym wgłębieniu , a jego uciśnie cie powoduje lekki ból. Najlepiej szukać tego miejsca podczas erekcji. Fizycznym symptomem uciskania Huiyn – jest opadniecie wzwodu.

Kiedy mężczyzna czuje, że podniecenie silnie wzrasta, a jądra znacznie podnoszą się ku górze, uciśka środkowym palcem prawej ręki Huiyin. Należy intensywnie stymulować Huyin, przez 3 - 4 sekundy, łącząc to z głębokim oddechem, nie wyprowadzając członka z pochwy. Jeżeli zrobi się to dobrze wzwód częściowo się osłabia. Jeśli mężczyzna obawia się, że jest zbyt blisko szczytowania, powinien natychmiast wyjąć fallusa i kontynuować masaż do czasu, kiedy poczuje, że napięcie spada.

Odciąganie moszny

Ta metoda zmierza, do odwrócenia naturalnego procesu następującego przed wytryskiem, kiedy jądra i moszna unoszą się ku górze.

Jest prosta, więc może wykonać ją zarówno mężczyzna, jak i jego partnerka. Zastosowanie tej techniki nie zmusza mężczyzny do wychodzenia z kobiety.

W momencie, kiedy mężczyzna czuje zbliżający się wytrysk, ściska ręką mosznę i ciągnie ją w dół przez 10 –30 sekund. Stosując tę praktykę należy chwytać część worka mosznowego, która sąsiaduje z fallusem. Trzeba unikać ściskania jąder tak, aby nie sprawiać sobie bólu. Odciągnie worka mosznowego może być elementem pieszczot męskości, w jakie angażuje się kochanka.

 

Umów się na konsultację
tel. 510 051 324,
mistycznabrama@gmail.com

Copyright © MistycznaBrama 2013 | design: kubarlov.pl